Mira Bai
"MIRA - BOSKA OBLUBIENICA"
"POŚLUB NIEZRODZONEGO..."
to szansa jedyna twoja,
Innych - zupełnie ignoruj.
Bezcenną szansę narodzin ludzkich.
Więc czemu zwlekać, na co czekać?
Niezrodzonego czas poślubić.
Włos dzielą w sporze, kłócą się i swarzą.
Lecz być ofiarą bólu i radości - czemu?
Oddaj swe serce nigdy Nienarodzonemu.
Których nie zniszczą siły tego świata;
Które przed okiem kryją swoje blaski,
Bransolety łaski, tylko Jego łaski.
Innym nie użyczaj nic z serca swojego.
Której nic splamić, rozedrzeć nie może.
Utkana bez krosna i nici jest ona
I zabarwiona barwą nigdy nie blaknącą.
Który narodzin i śmierci nie zna łona,
Tylko Jego bierz za Oblubieńca.
Ani przyjemności; słońce ani deszcz,
Ani ogień świata, ni jego dym,
Nie mogą tego dotknąć ani strawić -
W tym pierwotnym i błogim stanie,
Twój Niezrodzony ma mieszkanie.
to szansa jedyna twoja,
Innych - zupełnie ignoruj.
Przebądź morze jakby to był strumień.
Dotrzyj do brzegu boskiej błogości,
Grzej się z radością w blasku miłości.
Niezrodzonego poślub Oblubieńca,
to szansa jedyna twoja,
Innych - zupełnie ignoruj.
Ty jesteś jedyną mą ostoją;
Życie Miry miłością teraz przystrojone.
Pojmij Narzeczonego bez narodzin wieńca,
Któremu podwójność nie użycza łona,
Tylko Tego bierz za Oblubieńca.
SEN NA SPRZEDAŻ
Dusza przez eony trwała w nieświadomości posiadania prawdziwego Domu i ciągle i ciągle od nowa zaprzepaszczała rzadki przywilej otrzymania postaci ludzkiej, będąc przebudzoną dla iluzji świata, uśpioną zaś dla wewnętrznego, duchowego skarbu.
W tym niezwykłym wierszu, Mira, przyjmując scenerię tygodniowego targu rolniczych regionów Indii ogłasza, że pozbędzie się snu poprzez jego sprzedanie. Tak samo jak typowy handlarz na wioskowym targu, wybierze centralne i wyniosłe miejsce dla swojego straganu i będzie najgłośniej jak tylko może zachwalać swój towar, aby przywabić kupujących. Bez żadnych skrupułów posunie się do wybiegów stosowanych zwykle przez nieuczciwych handlarzy i będzie "oszukiwać" klientów przez ukradkowe przechylanie szalki na korzyść kupującego, aby pozbyć się więcej towaru (snu) w zamian za wytargowaną cenę. I tak samo jak wioskowy handlarz, który z nadejściem wieczoru obniża cenę sprzedawanych przedmiotów w celu szybszego pozbycia się ich i pójścia do domu, tak i Mira oferuje sen za cenę niższą niż rynkowa, aby móc powrócić wcześniej do Domu.
Rozpoczynając lekko i z humorem, Mira zamyka wiersz swoją zwykłą teskną i czułą nutą miłości do Boga.
Jeżeli znajdę na cię kupca.
Śnie, ty mój arcywrogu - ostrzegam!
Napewno cię sprzedam.
Wystawię cię na sprzedaż.
Na dwie paisy wycenię;
Nie, pół paisy
Za pięć funtów wystarczy.
Przyjmę tylko rupię.
Sprzedam cię, O śnie,
Że jesteś mym największym wrogiem.
Tak głośno będę krzyczeć i wyć,
Błagając kupujących by przyszli.
A jeśli nadejdzie klient
Z chudą sakiewką,
Dam mu cię na kredyt,
By mógł zapłacić nie ważne kiedy.
Poniżej rynkowej ceny.
W samym środku targu
Wysoko wzniosę mój kram.
I tak nacisnę szalkę,
By oddać więcej ciebie
Za mniejszą cenę.
Jeszcze więcej na moją szalę dołożę,
Aby cię szybciej sprzedać.
Tak właśnie sprzedam cię,
Wrogu mój - śnie.
Zmarnowałam me dni.
Przez wieki całe spałam
I całe bogactwo straciłam.
Błagam cię odejdź, zamieszkaj tam,
Gdzie oblubieńców mego Pana
Ani jednego nie ma.
Lecz odszedł, bo ja nieszczęsna,
Zatopiona trwałam we śnie.
Idź sobie, śnie, ach idź;
Znam wszystkie wybiegi twe.
Mira trzyma teraz na zawsze
Delikatnie uwięzionego
W swych oczach.
Nie ma tu miejsca dla ciebie.
BRANSOLETKA
Podczas ślubu, na nadgarstek narzeczonej wkładana jest bransoleta, zazwyczaj zrobiona z nasion kardamonu i orzeszków. Można ją do pewnego stopnia porównać do ślubnej obrączki Zachodu, z tym jednak, że bransoletka zawiązywana jest przez rodziców narzeczonej lub kogoś starszego z rodziny.
Mira, zakładając bransoletkę swojego Pana, staje się Jego narzeczoną. Odmawia założenia bransoletki kogokolwiek innego - innymi słowy, zatopiona w myślach o Panu, odczuwa awersję do świata i jego atrakcji.
Przedstawiając poszczególne etapy ceremonii ślubnej, Mira mówi, że to jej Mistrz był tym, który udekorował ją jako narzeczoną i doprowadził do Boskiego Zjednoczenia. Kończy swój wiersz modlitwą do Boga, aby zapewnił jej schronienie w Mistrzu.
Prócz tej, która jest od mojego Męża.
Ten kto przeze mnie ukochany był,
Stał się mym Boskim Oblubieńcem.
Wiedzy bezcenną słodycz;
A potem czule przyozdobił
Boskiej miłości wieńcem moją szyję.
Prócz tej, która jest od mojego Męża.
Z tegoż umysłu zrobił mi markizę.
Zaś z czoła mego uczynił on
Łuk triumfalny subtelny i wspaniały.
Jest teraz zaślubionym mi Małżonkiem Boskim.
Szarfę Prawdy, z którą żaden klejnot
Równać się nie może.
Któż teraz mógłby ją z mej ręki zerwać?
Prócz tej, która jest od mojego Męża.
Z radością przybyli na czas ślubu.
Tak osiągnęłam cel życia każdego,
Stając się żoną Pana Przedwiecznego.
Jest zaślubionym mi Boskim Oblubieńcem.
Wiekuistego Małżonka dar.
O Panie, Ciebie błagam pokornie,
U stóp mego Mistrza schronienie mi daj.
Prócz tej, która jest od mojego Męża.
Temu co przeze mnie ukochany był,
Jestem na zawsze zaślubiona.
NIE OPUSZCZAJ MNIE, O MISTRZU!
Jestem kobietą słabą,
Bezradną i wypraną z sił;
Nie opuszczaj mnie.
Nie posiadam zalet,
I pełna błędów jestem;
Gdzież indziej znajdę schronienie,
Jeżeli nie u twych stóp?
Tylko ty jesteś Miry panem;
Poza tobą ona nie zna innego zbawcy.
Od następnego upokorzenia
Powrotu do tego świata.
ADORACJA
W ofierze składam całe me istnienie.
Ja kocham te oczy, ja uwielbiam je,
Ciągle i ciągle, ciągle i na zawsze.
Na moment nie dam się odłączyć od Niego.
Teraz z lubością do Niego przylgnę;
I chwałę Jego z radością wyśpiewam.
W ofierze składam całe me istnienie.
Ja kocham te oczy, ja uwielbiam je,
Ciągle i ciągle, ciągle i na zawsze.
Jestem szalona miłością, nie ma na to rady.
Gdy dowiem się o obecności Świętego,
Radośnie śpieszę na spotkanie jego.
W ofierze składam całe me istnienie.
Ja kocham te oczy, ja uwielbiam je,
Ciągle i ciągle, ciągle i na zawsze.
Po cóż mam biegać do świętych miejsc?
Najświętsze ze wszystkiego są stopy Świętego.
Codziennie pławię się u zbiegu nurtów trzech.
W ofierze składam całe me istnienie.
Ja kocham te oczy, ja uwielbiam je,
Ciągle i ciągle, ciągle i na zawsze.
Trzy razy dziennie spożywam posiłek.
Skąpana w miłości Jego blasku
Mira boskiej rozkoszy Nektar spija.
W ofierze składam całe me istnienie.
Ja kocham te oczy, ja uwielbiam je,
Ciągle i ciągle, ciągle i na zawsze.
W ortodoksyjnych rodzinach hinduskich zakładano podczas ślubu na nadgarstki narzeczonej bransoletki, których przerwanie lub uszkodzenie poczytywano za znak nieszczęścia.
Czoło określane jest przez indyjskich i perskich mistyków jako "łuk" lub łukowaty "portyk", przez który dusza musi przejść, aby przedostać się do wewnętrznych światów.
Kankan - specjalna na tę okazję kolorowa szarfa, którą zawiązuje się na nadgarstku narzeczonej podczas ślubu.
"Święte miejsca" to 68 punktów docelowych pielgrzymek w Indiach; odwiedzanie tych miejsc i odbywanie tam kąpieli uważane jest za oczyszczanie się z grzechów.
W oryginale Mira stosuje słowo ‘tribeni’. Ma ona na myśli Promienną Postać Mistrza, którą uczeń spotyka wewnątrz, w miejscu nazywanym przez Mistyków "Tribeni", czyli "punkt połączenia się trzech Nurtów". Zewnętrzne Tribeni jest miejscem połączenia się trzech rzek: Gangesu, Jamuny i Saraswati w Allahabadzie, a kąpiel tam jest uznawana za akt święty. Mira mówi, że codziennie wchodzi do wewnątrz i kąpie się w prawdziwym Tribeni, które jest u stóp Mistrza w wewnętrznych światach.
Myślę, że czegoś takiego jak poezja mistyczna ludziom brakuje.Dziękuję, Pozdrawiam...
OdpowiedzUsuńNie są to szczyty poezji, ale za to szczere. Biedna Mira, dobrze że Bóg słucha takich ludzi, i pomaga się wyzwolić.
OdpowiedzUsuńCiekawe, jeszcze czegoś takiego nie czytałem... Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńdrogowskazy życia - mamy czynić dobro, kochać innego człowieka , żyć w prawdzie i miłosci
OdpowiedzUsuń